• Wpisów:6
  • Średnio co: 257 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 11:22
  • Licznik odwiedzin:3 399 / 1800 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hej, przepraszam że dawno nie pisałam, ale ciężko jest mi to robić regularnie. Raz nie mam kompletnie co pisać, raz jest tego sporo, ale po dość długiej przerwie ciężko jest mi się znowu zmobilizować.
Dieta nadal jest, nawet lepsza niż wcześniej, efektów niestety nie ma jakiś wielkich, jedynie na brzuchu trochę.

Wczorajszy bilans:
- musli z jogurtem
- 1/3 rogalika
- 10 łyżek zupy
- kotlet z kaszą i surówką
- gruszka
 

 
Wczoraj całe szczęście był już ostatni dzień pierwszego semestru i czuję się jakby trochę lżej. Ale ogółem przeraża mnie to jak szybko płynie mi czas. Mam cały czas wrażenie jakby dopiero co skończyły się wakacje, kiedy wszyscy dookoła mnie odliczają już czas do kolejnych. Myślę, że potrzebuję tych wakacji, bo zapowiadają się leoiej od poprzednich, ale z drugiej strony, wolałabym już, żeby podobno te najlepsze lata życia mi się bardziej dłużyły.

Bilans:
- musli z mlekiem
- pół kajzerki z kawałkiem łososia
- 10 łyżek rosołu
- trochę spaghetti z sosem bolognese
- uzupełnię wieczorem



 

 
Jest chyba lepiej i będzie lepiej. Wczoraj jedna z najchudszych dziewczyn w mojej klasie kłóciła się ze mną i moją przyjaciółką, że ona ma grubsze nogi od nas. Rozumiem, że każdy ma jakieś kompleksy, ale mimo wszystko powinno się patrzeć na siebie obiektywnie. Ja staram się tak robić, choć czasami to ciężkie.
Dziś w szkole nie było mojej przyjaciółki i było inaczej. Mimo, że nie jest to tak naprawdę przyjaciółka o jakiej marzę, czasami w ogóle ciężko jest nazwać ją przyjaciółką, to lubię z nią rozmawiać, śmiać się. W mojej klasie są grupki, niestety. Ciężko jest porozmawiać z niektórymi osobami, bo każdy ma jakby swój własny kodeks, w którym jest zapisane z kim może rozmawiać, a z kim rozmowa wydała by się dziwna...niestosowna??
Na początku pierwszej klasy było świetnie, pokazałam się z tej lepszej strony i miałam przyjaciół. Potem wpadłam w taką jakby depresję. Kiedy z tego wyszłam, już nie było tak samo. Pozostali mi tylko internetowi przyjaciele, którzy faktycznie są wspaniali, ale spotkanie z niektórymi z nich jest tak mało prawdopodobne, że czasami wydają mi się nierealni..

Bilans:
- musli z jogurtem
- pół kajzerki + mandarynka
- 10 łyżek zupy
- 30 małych kopytek
- 1/3 małego rogalika

  • awatar nastygirl13: @happy.life: Cieszę się, że ktoś mnie po części rozumie :) Denerwuje mnie jedna rzecz, a dokładnie to, że mam wrażenie jakbym wszędzie jakoś potrafiła zaprzyjaźnić się z fajnymi ludźmi i dogadać z nimi, poza moim miastem i szkołą.. :/
  • awatar happy.life: Bilans ładny. Ja z moja przyjaciółka, która tak na prawdę nią nie była, tylko po prostu każda z nas potrzebowała kogoś się pokłóciliśmy ostatnio i szczerze mówiąc jest mi lepiej psychicznie. Nie mam teraz przyjaciółki ale mam wspaniałego chłopaka i znajomych ;) Nie, nie zaniedbywałam jej, widziałam ją częściej niż jego. Rozumiem jak to się czuć nieswoje w klasie. Jedynym co mogę ci poradzić to jak próbujesz z kimś pogadać to bądź wesoła i miła i zainteresowana drugą osobą! To niewiele ale pomaga ;) Też jest to denerwujące, że dziewczyny, które są mega szczupłe mówią, że są grube i muszą iść na dietę ;o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Co prawda to było wieczorem, ale na wadze zobaczyłam 49kg, nie ma bata jutro biorę się porządnie za jakieś ćwiczenia.
Ostatnio mam tak dużo nauki, że prawie płaczę ze zmęczenia. Naprawdę niczego nie wyolbrzymiam, ale nie mam ani chwili czasu dla siebie. Jedynie tuż przed snem..

Bilans:
- musli z mlekiem
- pół grahamki
- 10 łyżek zupy
- kotlet schabowy z ziemniakiem i kawałkiem brokuła



  • awatar nastygirl13: @Oblivion.: Mnie to trochę przestraszyło, bo zamiast chudnąć, to przytyłam.. Wzajemnie!!
  • awatar Folari: Ja taką sytuację z nauką miałam w maju.
  • awatar Oblivion.: jak ja bym chciala zobaczyć 49 na wadze.. Powodzenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Uświadomiłam dziś sobie, że przez ten rok diety chyba bardzo odzwyczaiłam się od narmalnych porcji jedzenia. Jem o wiele mniej niż kiedyś, a w ogóle nie czuję się głodna. Jeśli zjem trochę więcej, boli mnie brzuch i źle się czuję. Mam tak zwykle po obiedzie..

Bilans:
- musli z jogurtem
- 1/3 rogalika
- trochę zupy
- 30 kopytek
- pół kromki ciemnego chleba z serkiem i rzodkiewką

Dzisiejszy bilans mi sie podoba, chciałabym żeby codziennie tak było, tylko obiadu bym chciała mniej jeść. No i zupy, której po prostu nie lubię.


 

 
Cześć wszystkim. Mam 15 lat. Odchudzam się w sumie już od ponad roku, chociaż niektórych miesięcy nie można do końca nazwać odchudzaniem. Nie chcę pisać swojego imienia, ani żadnych bliższych informacji, za bardzo boję się rozpoznania, poza tym to nie jest tutaj najważniejsze.
Ważę obecnie około 48 kg. Ważyłam 46, ale tak jak pisałam, nie zawsze trzymałam się diety. Nie jestem motylkiem. Jem. 5 posiłków. Chociaż czasami zdarza mi się jeść tylko 3 z nich. Jem mniej niż by się mogło wydawać.
Moja rodzina ma fioła na punkcie mojego jedzenia, byłam wielokrotnie na jakiś badaniach, ale nie mam anemii, wyniki są dobre.. Nawet gdybym jadła zupełnie normalnie, to do czegoś by się przeczepili. Ale i tak kocham ich najbardziej.
Wiem jestem dość nietypowa.. bo rodzina jest dla mnie najważniejsza i lubię spędzać z nimi czas :O
Wiem, że dużo osób tutaj jedzie po swojej rodzinie za to, że utrudniają im odchudzanie się. Ale szczerze? Na miejscu rodziców zachowywałabym się tak samo.
Trochę gaduła ze mnie (szkoda, że nie w szkole), miałam napisać tylko kilka krótkich zdań. To chyba tyle.

Dieta:
1 śniadanie - musli z mlekiem lub jogurtem
2 sniadanie - mała kanapka lub bułka z czymś lub nic + zawsze jaki(e)ś owoc(e)
Lunch - zupa
Obiad - zależy (np. kilka pierogów, sałatka, mięso z surowką i ziemniakami lub kaszą..)
Kolacja - mała kanapka lub bułka z czymś lub nic

Ćwiczenia:
- 1 raz w tygodniu basen
- 2/3 razy w tygodniu rozciaganie
- 4 razy w tygodniu wf (?)
- codziennie ściskanie udami poduszką
- na razie układam dalszy plan

Moje cele:
- SZPARA MIEDZY UDAMI (co prawda mam już szparę, ale tylko w dolnej części ud, tuż nad kolanami, wyżej się już złączają :c)
- 46kg LUB MNIEJ
- PŁASKI BRZUCH
- ZGRABNY TYŁEK
- WIĘKSZE WCIĘCIE W TALII